Często mówi się o konieczności profesjonalizacji tłumaczy, szczególnie w kontekście przekładów tekstów specjalistycznych, do których zalicza się tłumaczenia medyczne. Zwłaszcza fachowa terminologia może przyprawić niedoświadczonego tłumacza o ból głowy. Bo jak poradzić sobie
z tłumaczeniem, jeśli nie można rozszyfrować pierwszego skrótu pojawiającego się w tekście?


Niewielu tłumaczy posiada na tyle szeroką wiedzę z zakresu medycyny, aby być w stanie przetłumaczyć opis procedur lekarskich czy instrukcję sprzętu wykorzystywanego przez lekarzy. Często takie przekłady wykonywane są przez medyków mających dodatkowe wykształcenie filologiczne lub posiadających odpowiednie certyfikaty językowe. Powszechnie stosowaną praktyką jest także zlecanie weryfikacji językowej tekstu przetłumaczonego przez lekarza.

Tłumaczenia Medyczne

Drugą możliwością jest przekazanie tekstu medycznego tłumaczowi, który posiada duże doświadczenie w przekładzie tego typu materiałów. W tym wypadku, wymagana jest z kolei weryfikacja merytoryczna tekstu przez lekarza praktyka. O ile wykształcenie medyczne nie jest wymagane w przypadku tłumaczeń z tej dziedziny, to biuro tłumaczeń zlecając taką usługę, musi wybrać tłumacza doskonale orientującego się w temacie i posiadającego wieloletnie doświadczenie. Główną przeszkodą w wykonywaniu tłumaczeń medycznych jest bowiem zrozumienie przedmiotu przekładu oraz znajomość odpowiedniej terminologii. A ta — w przypadku medycyny i nauk pokrewnych — jest nadzwyczaj skomplikowana.

Mówiąc o nazewnictwie używanym w naukach medycznych należy wspomnieć o skrótach  i eponimach oraz funkcji, jaką pełnią w medycynie czy farmacji.

Duża część terminologii używanej we wspomnianych dziedzinach ma swoje korzenie w łacinie. Szczególnie w języku angielskim, ale także w innych językach nowożytnych, skróty i akronimy od długich i nader skomplikowanych nazw łacińskich są szeroko rozpowszechnione wśród praktyków medycyny. Odnoszą się one najczęściej do nazw jednostek chorobowych, procedur ratowania życia czy reakcji chemicznych. Celem używania skrótów jest uproszczenie przebiegu czynności np. na sali operacyjnej oraz zaoszczędzenie czasu, tak cennego w przypadku ratowania ludzkiego życia.
O ile termin „skrót” czy „akronim” jest w powszechnym użyciu — także w odniesieniu do innych dziedzin — o tyle rzadko mówi się o eponimach. Czym są?

Wielu z Was na pewno widziało film „Duma Jankesów” z Garym Cooperem odgrywającym rolę amerykańskiego baseballisty Lou Gehriga. Nawet jeśli filmu nie widzieliście, samo imię bohatera powinno brzmieć znajomo. To dlatego, że od jego nazwiska pochodzi nazwa choroby Lou Gehriga, zwanej także chorobą neuronu nerwowego, stwardnieniem zanikowym bocznym lub ALS ( ang. amyothropic lateral sclerosis). To tylko jeden z tysięcy przykładów chorób, które określane są mianem eponimów — ich nazwy pochodzą bowiem od imion i nazwisk lekarzy, pacjentów lub postaci fikcyjnych.

Eponimy powstały w celu uporządkowania wiedzy medycznej oraz nadania odpowiedniej nazwy zespołowi objawów, procedurze postępowania lub jednostce anatomicznej, które do tej pory nie były opisane w literaturze. Mogą nawiązywać do nazwisk pacjentów lub lekarzy, którzy pierwsi je opisali (choroba Alzheimera, objaw Babińskiego), ale także do imion postaci mitologicznych i fikcyjnych (ścięgno Achillesa, kompleks Edypa, zespół Otella).
Jak występowanie skrótów i eponimów może utrudnić pracę tłumaczy? Otóż, laik prawdopodobnie nie będzie wiedział, że jeden skrót w medycynie może oznaczać kilka rzeczy i to z kontekstu należy wywnioskować, która z nich jest opisywana w danym tekście. Co więcej, może nie wiedzieć, że
w niektórych językach skróty i akronimy są tłumaczone, a w innych nie: na przykład, w przypadku AIDS, w języku polskim stosujemy nazwę i skrót angielski, natomiast Hiszpanie używają już przetłumaczonej wersji — SIDA.

Tłumacze specjalizujący się naukach okołomedycznych są świadomi korelacji między eponimami a historią medycyny w danym kraju lub regionie. I tak, schorzenie w Polsce nazywane chorobą Leśniowskiego-Crohna, w pozostałych zakątkach świata będzie po prostu chorobą Crohna. Tłumacząc tekst z polskiego na inny język należy więc zmienić nazewnictwo tej jednostki chorobowej na taką, która będzie zrozumiała dla lekarza pochodzącego z innego kraju czy regionu.

Koszty zatrudnienia niedoświadczonego freelancera mogą być ogromne —tłumaczone materiały mogą mieć bezpośredni wpływ na nasze zdrowie i życie. Dlatego też, stając w obliczu konieczności zlecenia tłumaczenia z zakresu tak specyficznej i delikatnej dziedziny jaką jest medycyna, należy zadbać o to, aby były wykonywane jedynie przez wykwalifikowanych tłumaczy lub lekarzy praktyków posiadających odpowiednie kompetencje językowe.

Artykuł przy współpracy z Biurem Tłumaczeń Summa Linguae S.A.